All rights reserved/lady_in_red |
Dziś w Krakowie "odhaczyłam" swoje badanie całkiem sprawnie. Zajęło mi to tylko lekko ponad 2,5 godziny, więc stwierdzam, że jednak poranne godziny badania są lepsze. Mniejsze szanse na zaliczenie megaobsuwy.
Po badaniu ruszyłam na Oddział Hematologii, w poszukiwaniu Mojej Doktor Kasi. Niby wiedziałam, że najpewniej wciąż jest na L4, a jednak łudziłam się, że może jednak już nie... ewentualnie, że ktoś mi powie, że oto Doktor Kasia wróci niebawem, za dzień, dwa czy tydzień. Ale nie. Ktoś mi powiedział, że nie wiadomo, kiedy Doktor Kasia wróci i że wszelkich informacji udzieli mi inna lekarka. I udzieliła (nawet mnie pamiętała, choć tak naprawdę do czynienia ze mną miała tylko kilka razy). Wstępnie moja kontrola wyznaczona została na 12 grudnia, ale mam ten termin potwierdzić w czwartek lub piątek przed tym dwunastym. Wtedy dowiem się, która z dwóch lekarek się mną zaopiekuje, gdzie ta wizyta, o której godzinie itd.
All rights reserved/lady_in_red Tak kojąco i z nadzieją, że jeszcze wiele razy tu wrócę Zdjęcia z naszych ostatnich wakacji, po których wszystko się zmieniło. |
Wszystko załatwiliśmy nadzwyczaj szybko i sprawnie. I tylko te ceny za przyszpitalny parking zepsuły cały obraz wizyty w szpitalu. Nie rozumiem, dlaczego pacjenci, którzy nieraz muszą w tym szpitalu spędzić kilka godzin, zmuszani są do uiszczania aż tak wysokich opłat za parkowanie. Przecież wiadomo, że nikt tam nie przyjeżdża dla żartu, dla przyjemności, czy dla zajęcia miejsca parkingowego (pominę, że nawet uiszczając te opłaty, znalezienie miejsca to nie lada wyczyn).
Nie rozwodząc się zbytnio nad kosztami parkowania, stwierdzam że chciałabym w jako takim spokoju psychicznym doczekać 12 grudnia. Nie ma Doktor Kasi, nie mam wyznaczonego lekarza - zastępcy, więc nie dowiem się wcześniej, co wyszło w badaniu (do tej pory wiedziałam po 2-3 dniach, bo umówiona byłam na telefon i zarówno Profesor z Krakowa, jak i Doktor Kasia, udzielali mi informacji). Tym razem będę musiała poczekać. Oby to było czekanie na dobre wiadomości!
Tak. Tyle po dzisiejszym dniu wiem. Skojarzyło mi się z jedzeniem, bo po przedbadaniowej głodówce, dopadł mnie "apetyt na wszystko". Na szczęście wieczorem udało mi się opanować i stwierdzić, że tak naprawdę wcale nie jestem głodna, tylko coś się w moim ciele pomieszało i ma ochotę na jedzenie. Skończyło się więc herbatą ;)
All rights reserved/lady_in_red Tak kojąco i z nadzieją, że jeszcze wiele razy tu wrócę Zdjęcia z naszych ostatnich wakacji, po których wszystko się zmieniło. |
Prawdę mówiąc, nie mogę się tego ślubu doczekać. To będzie mój pierwszy wyjazd "w gości" od przeszczepu. Wzruszyli mnie. Nie tylko z Panem Mężem będziemy świadkami, ale i dowiedziałam się, że czekali z tym ślubem na mnie. Początkowo chcieli, by było to latem, ale że okazało się, że latem wypadnie przeszczep, przełożyli na teraz. Żebym była już po i żebym miała czas na dojście do siebie. Tak mi się ciepło zrobiło na sercu, gdy się przyznali... eh, zrobiłam się jeszcze bardziej sentymentalna i uczuciowa niż zawsze ;)
Wystarczy na dziś. Mam nadzieję, że uda mi się odezwać niebawem. Wszystkich Czytających pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że jesteście. Zachęcam też do zostawienia kilku słów, to naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczy. Jak napisałam w jednym z ostatnich komentarzy, pisząc - przestajecie być tylko liczbami w statystykach.
Do następnego razu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz